Witam "zarobionych" oraz "zrozpaczonych", czyli naiwnych.
No i coz, znow mamy "klasyke gatunku".
Kilka(nascie-dziesiat-set) fortun kosztem naiwnego pospolstwa

. Wczoraj czy przedwczoraj byl dolek na szanownym bitcoinie (ca 63 tys. USD za sztuke tego "nic"

) . A jeszcze niedawno bylo 125 tys. USD za sztuke

). Dzisial (wlasciwie wczoraj, bo juz sobota

) chyba "silna grupa pod wezwaniem" doszla do wniosku, ze czas na rajd w gore i kupuja od siebie nawzajem (wzrost o prawie 13%, normalnie rollercoaster

), zeby zachecic kolejnych naiwnych. Kiedys (25 lat temu), gralem na gieldzie w Warszawie i znalem goscia, ktory byl w takiej grupie. Oczywiscie w stosunku do bitcoina to byl smiech na sali , ale reguly sie nie zmieniaja. Notabene, przegralem wtedy jako narwany nowicjusz, rownowartosc kawalerki w Warszawie

. Moze to wiec moment, zeby zbic fortune i wsiasc do tego pociagu.

Tylko nie wiadomo, czy ten pociag nie zahamuje, albo wrecz nie wycofa.

Pamietajcie jednak prosze, bo przypuszczam, ze wielu probuje, jesli juz, to nie na "lewarze", czyli krotkoterminowych pozyczkach, bo to sie zemsci. Kiedys czytalem bardzo madry poradnik dla poczatkujacych inwestorow. Jesli juz ktos chce sie bawic w inwestycje na gieldzie, czy w bitcoina (wtedy oczywiscie bitcoina jeszcze nie bylo. To moj dopisek), albo czego tam dusza zapragnie, nie wiecej niz 10-15% dochodu w wolnych srodkach, czyli takich, bez ktorych mozemy dlugo funkcjonowac. Poza tym, z tego co pamietam z gieldowych sentencji z czasow moich zalosnych "inwestycji"

, podobno "spadajac z duzej wysokosci, nawet zdechly kot sie odbije"

.
Pozdrawiam i zycze udanych "inwestycji".
bogwar